Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 sierpnia 2012

Miękki balsam do ciała - DIY

Bardzo lubię różne balsamy, mleczka i inne mazidła do ciała. Jeśli tylko nie ma wielkiego upału wcieram w siebie co tylko mam pod ręką. Dzisiaj chciałabym pokazać wam w jak bardzo prosty sposób stworzyć własny balsam bez dodatków chemicznych, zupełnie naturalny i dobrze się sprawujący. Ja używam go szczególnie po całym dniu spędzonym na dworze i kiedy moja skóra jest bardzo przesuszona. Dzięki natłuszczającym i nawilżającym właściwościom możemy go nakładać na całe ciało jak i na spękane łokcie, pięty a nawet możemy użyć go jako balsamu  do ust.

Mój balsam zrobiłam z :
- 20 gram masła shea
- 20 gram oleju kokosowego cooco
- wosku pszczelego /2 łyżeczki od herbaty/
oraz kilku kropel spożywczego olejku cytrynowego  aby nadać mojemu balsamowi ładny zapach.
Olejek eteryczny tak na prawdę możemy zastosować jakikolwiek, wszystko zależy od naszych upodobań.

Półprodukty należy rozpuścić w kąpieli wodnej trwa to około 7-10 minut, na końcu dodać olejek zapachowy. Ja do swojego balsamu użyłam niewielkiej ilości biało-złotego cienia do powiek, aby na skórze balsam dawał lekki efekt glow.
Balsam dzięki olejowi kokosowemu i olejkowi cytrynowemu ma obłędny zapach.

Mój balsam zamieszkał w mini szklaneczce po świeczce z Ikea :)
Jak Wam się podoba?

czwartek, 21 czerwca 2012

Post zainspirowany...

Dzisiaj napisze Wam o balsamie do ust hand made. Zainspirowana filmikiem Angel postanowiłam własnymi małymi rączkami stworzyć pomadkę ochronna do ust. W tym celu odwiedziłam stronę kolorowka.com i zrobiłam malusieńkie zamówienie. Kupiłam tylko woski, ponieważ wszelkie olejki mam w łazienkowej szafeczce. Koszt takich wosków to od 2,50zł do niecałych 5zł. Mówiłam, że malutkie zamówienie. Wśród wosków znalazły się: wosk pszczeli, wosk candelilla i wosk carnauba.
Nie miałam czym odważyć wosku więc zrobiłam to "na oko".
Mój przepis wyglądał tak:
- 5ml olejku arganowego
- 5 ml olejku jojoba
-  na czubek łyżeczki każdego z wosków
Wszystko to ładnie się rozgrzało i roztopiło w kąpieli wodnej, a że miałam dwa pojemniki to postanowiłam zrobić dwie wersje, jedna w pomadce i jedna w słoiczku. Konsystencja po wystudzeniu okazała się idealna do pomadki lecz nieco za gęsta do słoiczka. Słoiczek ponownie wylądował w kąpieli wodnej i aby rozluźnić konsystencję dodałam jeszcze 5 ml olejku jojoba.

Moje dzieło wygląda tak:


I jedno Wam powiem! Myślałam, że Tisane jest genialny.
Właśnie zmieniłam zdanie!
Już nigdy nie kupię drogeryjnych czy też aptecznych pomadek ochronnych czy balsamów.
Więc jeśli taki pojawi się kiedyś na moim blogu możecie mnie kopnąć w zad  :)

Do pomadki wykorzystałam stare opakowanie od Neutrogeny, a słoiczek jest po jakimś serum z BU.

P.S.
Na najbliższy tydzień znikam, nie będzie mnie, nawet nie będę miała dostępu do internetu, ba nie będę miała dostępu do niczego cywilizowanego :( oszaleję chyba, ale nie martwcie się pełną relację zdam Wam jak wrócę :)

środa, 20 czerwca 2012

Lush Tiny Hands

Dzisiaj znowu coś z rzeczy zagubionych w czeluściach mojego kosmetycznego kufra.

Bardzo, bardzo, ale to bardzo dawno temu jak jeszcze nie śniłam nawet o blogu i moich bazgrołach, używałam chemii do wszystkiego, tak do mycia podłogi jak i do wklepywania w swoja twarz zachęcona opiniami i z czystej ciekawości kupiłam na allegro Tiny Hands z Lush'a. Tiny Hands czyli balsam, krem do rąk. Zaciekawiła mnie formuła kremu bo był to produkt w formie stałej czyli kostce uformowanej na kształt rączki.


Wcześniej nawet nie patrzyłam na skład, bo jakoś mało mnie to interesowało - miał działać i robić "dobrze" moim dłoniom. Dzisiaj wrzuciłam w wujka googla zapytanie o skład kostki i byłam w szoku. Ma fajny skład! Jednym ze składników jest wywar z płatków krokosza, który ma naszą skórę uspokoić, a później już tylko szereg składników nawilżających takich jak: masło shea, masło kakaowe, olej arganowy i wyciąć z aloesu. No i na końcu cudny zapach rumianku, nagietka, limonki i innych olejów kwiatowych.

Producent podaje, że balsam ma za zadanie zmiękczyć nasze dłonie, ale nie pozostawić ich śliskich i tłustych. Niestety ja się zupełnie z tym nie zgodzę. Po aplikacji balsamu na dłoniach pozostaje tłusta warstwa która dość długo się wchłania więc nie polecam stosowania go na dzień. Aby zaaplikować go na nasze ręce wystarczy potrzeć nim o wewnętrzną stronę dłoni aby ciepło naszego ciała rozpuściło odrobinę balsamu.

Ja kupiłam go w bardzo praktycznym metalowym pudełeczku.


Chyba już o wszystkim napisałam. A nie... jeszcze zapach. Zapach jest kwiatowy dość intensywny i dla niektórych może być duszący. Mnie się podoba!

Nowa kostka waży 60 gram, niestety moja jest już trochę używana i zostało mi 35 gram.
 Ale przez to, że jest bardzo wydajna powinna wystarczyć mi jeszcze na jakiś czas.


Nie jestem pewna co do przydatności kostki do użycia, bo tego typu kosmetyki maja dość krótki termin, ale moja kostka nie zmieniła ani kształtu, ani zapachu, ani koloru wiec chyba nie dostanę po niej wysypki :)